Jak odnaleźć swoje miejsce
Jak już
zdążyliście przeczytać w poprzednim poście, mieszkamy na przedmieściach
Manchesteru.
Nasz dom znaleźliśmy w Middleton, niewielkiej miejscowości gminy Rochdale.
Czym się kierowaliśmy w wyborze dzielnicy ?
Tak naprawdę, nie wiedzieliśmy, że akurat tutaj odnajdziemy swoje miejsce.
Zdarzyło się tak losowo, ze względu na to, że potrzeba wynajmu była dość spontaniczna.
Nie było wielkiego wyboru w odpowiednich cenach, więc tak naprawdę wzięliśmy to, co nam zaproponowano w agencji.
Chcieliśmy jak najszybciej znaleźć lokum, żebyśmy mogli tutaj wrócić w jak najkrótszym czasie ze swoimi zwierzakami. W zasadzie nigdy potem nie rozpatrywaliśmy przeprowadzenia się do innej lokalizacji. Tutaj mamy wszystko, czego nam potrzeba. Oboje znaleźliśmy stałą pracę dość niedaleko domu, mamy dość sporo miejsc, gdzie możemy spacerować z naszym psem.
W okolicy znajduje się dziki park, dużo łąk na bezpańskie hasanie naszej pociechy, stadnina koni, które podziwiamy podczas wiosennych, słonecznych dni.
W sąsiedztwie znajduje się także jeden z najbardziej znanych parków miasta, Heaton Park.
Wszędzie jest blisko. Do samego centrum, dogodny dostęp do sklepów (niedaleko mamy także polski sklep i polską księgarnię), do lokalnej biblioteki, knajpki, kawiarnie, chwila moment i zjazd na autostradę. Godzinka nad morze, do Liverpoolu, Blackpool, Yorku, dwadzieścia minut do Leeds i nie tak daleko na drugie wybrzeże. Dookoła same atrakcje przyrodnicze. Park Narodowy Peak District i kraina jezior Lake District National Park. I miejsce, które nas zupełnie urzekło, opactwo Bolton Abbey, jeszcze nie raz o tych miejscah napiszę.
Dzisiaj przeczytałam na lokalnej stronie Gminy, że jeszcze w tym roku rozpocznie się budowa Zoo w okolicach Hopwood Hall (pałac arystokratycznej rodziny, w trakcie remontu przez ostatniego z rodu potomka, gwiazdy Hollywood, ale o tym osobny post).
Nasz dom znaleźliśmy w Middleton, niewielkiej miejscowości gminy Rochdale.
Czym się kierowaliśmy w wyborze dzielnicy ?
Tak naprawdę, nie wiedzieliśmy, że akurat tutaj odnajdziemy swoje miejsce.
Zdarzyło się tak losowo, ze względu na to, że potrzeba wynajmu była dość spontaniczna.
Nie było wielkiego wyboru w odpowiednich cenach, więc tak naprawdę wzięliśmy to, co nam zaproponowano w agencji.
Chcieliśmy jak najszybciej znaleźć lokum, żebyśmy mogli tutaj wrócić w jak najkrótszym czasie ze swoimi zwierzakami. W zasadzie nigdy potem nie rozpatrywaliśmy przeprowadzenia się do innej lokalizacji. Tutaj mamy wszystko, czego nam potrzeba. Oboje znaleźliśmy stałą pracę dość niedaleko domu, mamy dość sporo miejsc, gdzie możemy spacerować z naszym psem.
W okolicy znajduje się dziki park, dużo łąk na bezpańskie hasanie naszej pociechy, stadnina koni, które podziwiamy podczas wiosennych, słonecznych dni.
![]() |
W sąsiedztwie znajduje się także jeden z najbardziej znanych parków miasta, Heaton Park.
Wszędzie jest blisko. Do samego centrum, dogodny dostęp do sklepów (niedaleko mamy także polski sklep i polską księgarnię), do lokalnej biblioteki, knajpki, kawiarnie, chwila moment i zjazd na autostradę. Godzinka nad morze, do Liverpoolu, Blackpool, Yorku, dwadzieścia minut do Leeds i nie tak daleko na drugie wybrzeże. Dookoła same atrakcje przyrodnicze. Park Narodowy Peak District i kraina jezior Lake District National Park. I miejsce, które nas zupełnie urzekło, opactwo Bolton Abbey, jeszcze nie raz o tych miejscah napiszę.
Dzisiaj przeczytałam na lokalnej stronie Gminy, że jeszcze w tym roku rozpocznie się budowa Zoo w okolicach Hopwood Hall (pałac arystokratycznej rodziny, w trakcie remontu przez ostatniego z rodu potomka, gwiazdy Hollywood, ale o tym osobny post).
Gdyby ktoś mnie zapytał, gdzie najlepiej i najbezpieczniej zamieszkać w
Manchesterze, nie wahałabym się, żeby polecić Middleton. Słyszałam różne opinie
o tym miejscu, w internecie również zdania są podzielone na ten temat, jak
zawsze. Kiedy nie jesteście pewni swojego przyszłego wyboru, warto zapoznać się
ze stroną lokalnej policji, żeby sprawdzić ile tzw. criminal records (rejestr
przestępstw) było w ostatnim czasie, miesiącach, latach w danym rejonie.
Ja osobiście Middleton uwielbiam i dla mnie jest to pewnego rodzaju oaza spokoju, w chwilach kiedy próbuje złapać mnie chandra, idę popatrzeć sobie na konie do pobliskiej stadniny i jakoś tak wszystkie smutki odchodzą, w zasadzie mogłabym stwierdzić, że czuję się tutaj jak na wsi. Dlatego to miejsce ma dla mnie ogromny urok.
Wybór miasta, do którego chcecie przyjechać, żeby rozpocząć nowe życie, nie
jest łatwą sprawą.No pewnie, że najłatwiej wybrać takie miejsca, które ktoś nam może polecić z doświadczenia.
Co w momencie,
kiedy nie mamy takiego kogoś i jesteśmy zdani tylko na siebie ?
Wszystko zależy od potrzeb człowieka, jego upodobań, zainteresowań, miejsca pracy i wielu innych czynników. Dla mnie jednym z najważniejszych faktorów była możliwość wychodzenia z psem i przede wszystkim tak, żebym nie musiała się tego wieczorami obawiać, jeśli będę wychodziła sama. W dużych miastach, w centrum mogłoby być to dość problematyczne.
Ja, akurat nie przepadam za zgiełkiem, hałasem, masą ludzi i samym centrum. Oczywiście nie oznacza to, że w ogóle nie lubię miasta, natomiast nie jest to miejsce, w którym mogłabym zasypiać każdej nocy. Okres studenckiego imprezowania minął bezpowrotnie i całe szczęście. Od paru lat cenię sobie spokój i możliwość wyboru, Manchester-duże miasto, ale jednak udało nam się zamieszkać na jego obrzeżach.
Kolejnym czynnikiem było to, żeby nie zamieszkać blisko, nazwijmy to ładnie różnorodności rasowej. To nie jest tak, że jesteśmy rasistami, ale jednak skala niebezpieczeństw jest naprawdę wysoka w tego typu okręgach. Pamiętajmy, że Anglia to państwo, w którym zagrożenie terrorystyczne jest o wiele wyższe niż w Polsce, a ja zawsze wyznaje starą zasadę naszych Babć ''Strzeżonego, Pan Bóg strzeże''. Może to co napisałam nie jest dość poprawne politycznie, ale na pewno szczere. Wiadomą sprawą jest, że tutaj na Wyspach jest nas Polaków bardzo dużo. Może wydawać się to egoistyczne lub wyjdę na hipokrytkę, ale jednak woleliśmy stronić od tzw. polskich dzielnic. Nie chcę za bardzo się tutaj rozwijać na ten temat, ale sami wiecie, jakim jesteśmy narodem, zwłaszcza dla siebie nawzajem, mieszkając za granicą.
Weźmy na przykład tutaj Żydów. Może to dość ekscentryczne porównanie, natomiast
u nich wygląda to nieco inaczej. Jak dobrze większość wie, to dość specyficzny
naród i jeszcze nie raz o nich napiszę. Natomiast jest jedna rzecz,
którą naprawdę podziwiam. Oni szczerze siebie nawzajem wspierają i
szanują. Swoje biznesy, swoje tradycje, kulturę, swoją religię. Poza tym można
to samo powiedzieć o Anglikach, którzy są bardzo życzliwi wobec siebie, ciepli,
pomocni, cierpliwi i wyrozumiali.
Naprawdę, mieszkając za granicą, takie rzeczy się zauważa.
Przeprowadzając się tutaj, nie miałam też pojęcia o tym, jak częstym problemem Wysp, mogą okazać się powodzie. Jak wiecie Anglia to kraina deszczu, im bardziej na północ, tym gorzej, zwłaszcza dla osób, które są podatne na tego typu warunki pogodowe. Może to wpłynąć bardzo nie korzystnie na pobyt tutaj, a nawet odbić się na zdrowiu. Nie jest trudno o depresję, ale także można nabawić się reumatyzmu, migren i innych dokuczliwych dolegliwości. Klimat jest bardzo wilgotny, dużo podmokłych terenów, częsty problem mieszkańców, borykających się z grzybem na ścianach w domach, co może powodować trudności w oddychaniu, a nawet astmę. Wracając do wspomnianych powodzi, nam udało się, pomimo tego, że nieopodal nas płynie rzeka.
W wielu miejscach przez duże, obfite, częste i długie opady deszczu ludzie przeżywają co roku prawdziwą tragedię.
Tydzień temu wyspy nawiedził huragan Ciara. Tak, to ten sam co potem był w Polsce.
Tu jednak uderzył z nieco większą siłą. Dookoła Nas dzielnice były zalane, a nawet doszło do tak patowych sytuacji, że niektórych mieszkańców musiano ewakuować. Wyobrażacie to sobie ? Przeżywać takie historie co roku lub kilka razy w roku ? Dramat.
No właśnie, tutaj bywa bardzo wietrznie. Sama do deszczu zdążyłam już przywyknąć. Uodporniłam się na szarą, smutną pogodę. Przestałam po prostu zwracać na nią uwagę. Natomiast jest jedna rzecz, która mi dokucza, przez którą często mam problemy z zasypianiem i która wzbudza we mnie takie niemiłe poczucie niepokoju i trwogi. I to są właśnie silne, częste, porywiste wiatry.
I to kolejna rzecz, o której trzeba pamiętać, przeprowadzając się do Wielkiej Brytanii.
Oczywiście, to nie jest tak, że mieszkamy w zupełnie idealnym dla nas miejscu, ale na tą chwilę jest naprawdę okej. To nie jest też tak, że chcemy tutaj zostać do końca życia, absolutnie, mamy plany i wiążą się one z powrotem do kraju. Dzieci, spokój, domek na wsi. Żeby dotrzeć do celu, trzeba jeszcze trochę poświęcenia, pracy i czasu.
Nie mam na celu napisania tutaj poradnika, ale daję Wam jedynie wskazówki, mam nadzieję, że trafne i rozjaśnią one nie jeden umysł przy wyborze odpowiedniego miejsca.
Dla porównania parę lat temu, kiedy byłam tutaj po raz pierwszy, mieszkałam bardzo blisko dzielnicy pakistańskiej. Nie chcecie nawet wyobrażać sobie, co przeżywałam, wracając z pracy o zmroku, do domu, każdego wieczora. Poza tym interwencje policji w tym rejonie były na porządku dziennym. Dlatego też uważam, że wybór miejsca zamieszkania to najważniejsza rzecz, którą należy rozpatrzeć przed przyjazdem. Nic nie jest tak ważne, jak poczucie bezpieczeństwa, zdrowie i komfort, także psychiczny. No i na pewno dodatkowym atutem jest zamieszkanie w ładnej lokalizacji.
Na sąsiadów nie ma rady.
Albo się z nimi dogadasz, albo nie. Kwestia losu i dość zależna od społecznego czynnika. Zawszę jednak można rozeznać się w terenie i poprzez różne fora internetowe zdobyć odpowiednie informacje. My trafiliśmy po prostu dobrze. To też nie jest tak, że nie słychać kłócących się rodzin za ścianą, w końcu mieszkamy w ponad 200-letnim domu (odkryłam tę historię ostatnio, buszując po internecie i jeszcze wam o tym opowiem), ale na ogół nigdy nie mieliśmy z nikim problemów. Gości u nas nie wiele, ale kiedy już są, muzyka gra dość głośno, jednak nigdy nikt nie zapukał z pretensjami do naszych drzwi.
W Anglii starym zwyczajem i w dobrym tonie jest upiec ciasto (bądź kupić) i wybrać się z
poczęstunkiem do nowych sąsiadów. Uważam, że to doskonała okazja, żeby poznać
nowe osoby, ale także dowiedzieć się nieco o nich i o osiedlu, w którym mamy
odtąd zamieszkać. Podczas świąt Bożego Narodzenia Ci bardziej życzliwi wrzucają
sobie nawzajem przez drzwi kartki z życzeniami. Może jeszcze tego nie wiecie,
ale większość ''skrzynek'' na listy znajduje się w drzwiach, które trafiają
prosto do Twojego domu i szczęściem jest, jak nie
zostaną pogryzione przez psa : ) Nasz, ostatnimi czasy, wyszkolił się i przynosi nam listy prosto do naszego łóżka. Któregoś razu mój Luby
zamówił niewielką paczkę. Kiedy wróciłam z pracy, nigdzie nie mogłam jej
odnaleźć. Wchodzę na górę, do sypialni, a paczka leży dokładnie po jego
stronie łóżka. Taki pies-listonosz nam się trafił : )
Bardzo istotną rzeczą jest zapisanie się do najbliższej przychodni (GP, Health Center), pamiętajcie,
że licho nie śpi i o przeziębienia nie jest trudno. Na szczęście w Anglii jest dość sporo opcji i duża możliwość wyboru odpowiedniego miejsca. Tak, ja wiem, że ludzie bardzo narzekają, na tak zwany NHS, odpowiednik polskiego NFZ-u, jednak jak widać w obu krajach mamy z tym konkretny problem. Podsumowując,
w wyborze miejsca zamieszkania trzeba kierować się przede wszystkim zdrowym rozsądkiem, zwrócić uwagę na panujące warunki pogodowe, ewentualne niebezpieczeństwa (przestępstwa) i różnego rodzaju zagrożenia (np. terroryzm), czynniki społeczne, ekonomiczne, polityczne (np. Brexit), łatwy dostęp do miejskiej komunikacji, miejską infrastrukturę, dostępność pracy na rynku, ale także na demografię, położenie geograficzne i przede wszystkim to czy będziemy się w danym miejscu dobrze i komfortowo czuli. Nie zawsze możemy mieć wszystkiego, czego byśmy chcieli, ale jako ludzie wolni, zawsze mamy prawo wyboru i decydowania o tym, gdzie będzie toczyło się nasze życie.
W końcu podobno żyjemy tylko raz.
Udanych wyborów !
Agnieszka








Komentarze
Prześlij komentarz