Izolacja czyli uwięzieni gdzieś w czasoprzestrzeni

Tak, tak, zdaję sobie sprawę, że jakiś czas mnie tutaj nie było. Wirus, izolacja, jakoś tak wszystko mnie po prostu dobiło. 
Myślę, że nie jestem jedyną osobą, której wena i pomysły na napisanie czegoś konstruktywnego się po prostu wypaliły z dnia na dzień, przez tę całą historię.
Pomyśleć, że właściwie teraz mamy na to pisanie najwięcej czasu. No wprawdzie tak jest, ale nie chcę być kolejną osobą, która pisze o tym, jak sytuacja jest straszna, przerażająca, o statystykach śmiertelności itd. To wszystko jest dla mnie mega przytłaczające.
Sytuacja w Anglii jest jak w innych krajach, co tu dużo mówić, nic się nie zmienia na tą chwilę. W miarę możliwości ograniczamy kontakty z innymi ludźmi, nie wychodzimy z domu w innym przypadku niż zakupy spożywcze, maksymalnie raz dziennie krótki spacer nieopodal domu z psem i to w godzinach porannych, żeby nikogo nie spotkać. 

To wszystko, stosujemy się.
Obawiam się, że nic więcej nie możemy zrobić w tej sprawie, oprócz wyczekiwać końca tej strasznej farsy. No, a co w międzyczasie ? Właśnie minęła Wielkanoc. Spędziliśmy ją sobie w dwójeczkę i pomimo tej całej historii z Covid-19, było bardzo przyjemnie. My sobie potrafimy i dogodzić i stworzyć prawdziwą, rodzinną atmosferę. Biała kiełbaska, żur, sałatka jarzynowa na stole, w tle Sami Swoi i Kogel Mogel, na deser najlepszy sernik na świecie wykonany przez mojego M. Spokój, odpoczynek z naszymi zwierzakami. 
Jesteśmy cali i zdrowi, czego chcieć więcej ? Kiedyś człowiek marzył o studiowaniu archeologii, dalekich podróżach, przygodach rodem z filmów i gier o Larze Croft czy Indiany Jones'a. Plany odnalezienia wielkiego skarbu Vilcabamba, nurkowanie na dnie Oceanu Atlantyckiego przy wraku Titanica, poszukiwania św. Graala, zbadanie Trójkąta Bermudzkiego, dotarcie do Tybetańskiej Świątyni, aby uczyć się mądrości świata od tamtejszych mnichów, odwiedzić Kuala Lumpur, zjeść sushi w Kioto, pojechać na Okinawę, zaśpiewać na karaoke w Tokio, pływać z delfinami na Fiji, przejechać się skuterem w Hanoi, popłynąć na ''Niebiańską plażę'' na Fifi Island, pobiegać z wilkami na Alasce, surfing w Malibu, aj mogłabym tak w nieskończoność. Taka trochę Bucket List, ale wiecie co, myślę sobie, że to był naprawdę dobry czas na przewartościowanie pewnych rzeczy, i mimo tego, że piszę to taka rozmarzona i zrobiło się cholernie nostalgicznie i przyjemnie, to jednak zostawiłam to już tylko marzeniom takim dalekim, odległym. Dobrze jest bowiem mieć o czym śnić, czy wyobrażać sobie jakieś piękne, odległe historie. Przecież ogólnie rzecz biorąc, możliwe byłoby wszystko, o czym napisałam. Chociaż teraz w czasach pandemii, nagle, ten w gruncie rzeczy wielki-mały świat stał się jakiś taki olbrzymi, nieodgadniony, słabo osiągalny, niebezpieczny i okropny.
Covid-19, pożary w Australii, podpalenie w Czarnobylu, 5G, już nie wpsominając o degradacyjnym wpływie człowieka na Ziemię, nasze organizmy tonące w plastiku.
Ostatnio pomyślałam, że te moje wszystkie marzenia nie są już po prostu ważne.
Teraz numerem jeden jest zdrowie, najbliższych, moje, spotkanie z Rodziną, marzenia o domku pod lasem, w którym moglibyśmy się ukryć przed tym całym szaleństwem. Czego chcieć więcej niż spokoju i zdrowia? Wystarczy, naprawdę.
A dzisiaj, słoneczko świeci, znowu zrobiło się ciepło i wiosennie. Śniadanko zjedzone, kawka wypita, teraz herbatka, ciasteczka i spędzanie czasu, trochę razem, trochę osobno. Ja nareszcie znalazłam odrobinę pozytywnej energii, żeby coś napisać. 


M. zaczął sobie grać w zakurzone już dawno na półce gry na PlayStation. Piesek wygrzewa się na kamieniach na ogrodzie, a kot leniwie przeciąga się pod łóżkiem. W tle dobra muzyka. Już zapomniałam o starym dobrym, amerykańskim hip-hopie. Gry to taki rodzaj przeniesienia się do przeszłości. GTA, kiedy to było.
Czasy, kiedy człowiek grał po 8 godzin dziennie w weekendy i nic mu nikt nie mówił, nie kazał.
Niczym się nie trzeba było martwić czy przejmować, pełen luz, beztroskie czasy.
Aha, no właśnie, jakbym mogła zapomnieć. Jedno z moich największych marzeń- Nowy Orlean.
Mmmmm... o tak, o tym marzeniu sobie nie zapomnę, może jeszcze kiedyś się uda usiąść na kawie, we francuskiej dzielnicy przy Bourbon Street, słuchając w tle czarnego Jazzu i Luizjańskiego Blues'a. Odwiedzić Oak Alley Plantation, najsłynniejsze i podobno najbardziej nawiedzone miejsce Nowego Orleanu. Nie wiem co takiego jest w tej Luizjanie, co po prostu powoduje, że od razu się uśmiecham na samą myśl o niej. Zobaczyć Mardi Gras, festiwal zwieńczający koniec karnawału, podziwiać zachód słońca nad rzeką Missisipi (choć nad tą rzeką udało mi się już być w wieku 12 lat), przejechać się przez pola kukurydzy, trzciny cukrowej i bawełny. Zjeść prawdziwą Jambalayę (taka trochę hiszpańska Paella z domieszką kuchni indiańsko-afrykańskiej) i po prostu napawać się cudowną przyrodą, cyprysami, dębami, bagnami (haha, tak bagnami dokładnie tak).
No i co tu robić. Czytać zaległe książki, leży ich jeszcze trochę na półkach, nietkniętych, ale jak człowiek ma jakieś gorsze dni, to nawet czytać nie bardzo się chciało. Choć uważam, że książki to jeden z lepszych sposobów na pozbycie się depresji czy natarczywych, złych myśli. Można się na chwilę przenieść do innego świata i zapomnieć o tym, co dzieje się w koło. 

Ale można na przykład odkopać kolekcję ulubionych filmów.
Wrzucę wam tutaj tytuły moich najukochańszych. Czy są to tylko babskie pozycje, nie wiem, sami zdecydujcie? Na pewno są to filmy, jak to mój M. określa- ładne.
Przypadkiem jest, że większość z nich byłą kręcona na południu Stanów Zjednoczonych, z Luizjaną w tle. No cóż, najwidoczniej podświadomie ciągnie :)

25 filmów, które kocham na zawsze
(tytuły podaję w dwóch językach, ponieważ niektórzy kojarzą w języku angielskim)

1. Malowany Welon, The painted veil

2. Pamiętnik The Notebook

3. Boskie Sekrety Siostrzanego Stowarzyszenia Ya-Ya, Divine Secrets of the Ya-Ya Sisterhood

4. Służące The Help

5. Skrawki Życia How to make an american quilt

6. Sekretne Życie Pszczół, The secret Life of Bees

7. Smażone Zielone Pomidory, Fried Green Tomatoes


8. Lokatorka, A Love Song for Bobby Long

9. Między Słowami, Lost in Translation

10. Totalna Magia, Practical Magic

11. Stalowe Magnolie, Steel Magnolias

12. Wyznania Gejszy, Memoirs of Geisha

13. Chata, The Shack

14. Kocha, lubi, szanuje, Love, CherishRespect.

15. Holiday

16. Przerwana Lekcja Muzyki, Girls Interrupted,


17. Czekolada, Chocolate

18. PS. I Love You

19. Forrest Gump

20. Togo

21. Interstellar

22. Zakochana Złośnica, 10 things I hate about You


23. Wielki Gatsby, Great Gatsby

24. Odrobina Nieba, little bit of Heaven

25. Joe Black

Oczywiście do tej listy dodałabym jeszcze mnóstwo innych filmów, historycznych, biograficznych, fantasy, ze starego kina, horrorów, Marvela itd. Uważam się za nałogowego kinomana, więc mogłabym tutaj napisać jeszcze ze sto tytułów, ale te są moje TOP, The Best off.
Może kogoś to zainspiruje na spędzenie miłego wieczoru z lampką wina i fajnym filmem w tle.

Ja się dzisiaj zupełnie poddaję słuchaniu muzyki z czasów Gimnazjum/Liceum,
I kto by pomyślał, że człowiek chodził w szerokich spodniach i koniecznie w butach od DC Shoes, białych, na maksa wypolerowanych, impregnowanych w kremie Nivea i w bandytce na głowie.
Co za piękne czasy, buntu, wagarów, nieposłuszeństwa wobec nauczycieli i rodziców, zagrożeń z fizyki i matmy, pierwszych nielegalnych imprez (przepraszam kochani Rodzice, ale o wielu domówkach w Naszym domu pewnie do dzisiaj nawet nie wiecie- brawo Ja :)),  pierwszego piwa, echhhhh-łezka w oku, nie wiedząc kiedy już człowiek skończył te 32 lata, a przecież dopiero wczoraj chodził jeszcze do szkoły. 
Mama mówiła, poczekaj jeszcze zatęsknisz, a ja mówiłam nigdy w życiu, a teraz wychodzi na to, że jak zawsze Mama miała rację. Słuchajcie się Mamy małolaty i nie organizujcie nielegalnych domówek :) 
Właśnie po dyskusji z M. przypomniało mi się, że przez interwencję mojej przyszłej Teściowej, 
była nawet afera w jednym ze sklepów, za to, że Pani Z. sprzedawała Nam, nieletnim alkohol :) 
Dziękujemy Bardzo Pani Mamie :) :) Super było :)



Miłego wieczoru, miłych wspomnień Kochani !
Czy ktoś wie jaki jest dzisiaj dzień i która jest godzina ?
Czas, pierwszy raz, nie ma w tej chwili znaczenia, 

doceńmy to. 

Wasza Fluffy Coffee .



Komentarze

Popularne posty