Lipcowe upały
Lipiec, gorące dni dają popalić. Dobrze, że w domu jest wiatrak, cudowne urządzenie. Do tej pory mieszkając w Anglii nie był mi potrzebny. Angielskie lata nie są, aż tak upalne. W dużej mierze, jak to w tym kraju bywa, pada deszcz, zwłaszcza na północy, gdzie mieszkałam prawie dwa lata. Przypominając sobie zeszłoroczne wakacje, może jeden tydzień był piękny i słoneczny.
Dlatego odzwyczaiłam się od tak kolosalnych temperatur.

W Polsce jestem już dwa miesiące i jeden tydzień. Nie jest tak łatwo się przestawić, ani nie jest to proste dla mnie, ani dla zwierząt. W zeszłym roku dokładnie tego samego dnia, siedziałam w biurze, zawinięta w sweter i klnąca w duchu na kolegów anglików, którzy przy parunastu stopniach na dworze, włączali w officie klimatyzacje. Parę dni wcześniej, Bonnie wygrała konkurs wewnątrz firmowy, Pet Factor, do sesji zdjęciowej, reklamy łóżeczek dla zwierząt. Firma, w której pracowałam zajmowała się produkcją i sprzedażą akcesoriów związanych z szeroko pojętym Beddingiem, czyli w uproszczeniu spaniem. Materace, kołdry, poduszki, koce, poszwy, oj mogłabym wymieniać w nieskończoność, ponieważ produktów było tysiące. Większość produkowana w Anglii, ale również w Macedonii i Chinach. Byłam podekscytowana wiedząc, że mój psiak będzie na reklamach w całej Anglii i nie tylko. Jej zdjęcia trafiły także do znanej londyńskiej stacji telewizyjnej QVC. Dostałyśmy brawa, przysmaki i dzień wolnego, żeby móc pojechać do Preston na zdjęcia.
Pamiętam to jak dziś. Wyjątkowo, tego dnia na Wyspach także było upalnie. Dojechałyśmy z Middleton w ciągu godziny. Studio było olbrzymie i bardzo profesjonalne. Przechodziłyśmy przez magazyny, w których stało, ja wiem, z 50 wanien, wiele kwiatów, ozdób, dekoracji, coś niesamowitego. Na końcu było pomieszczenie za kotarami przygotowane specjalnie dla nas. Sesja poszła bardzo sprawnie, w pół godziny fotograf wykonał ponad 100 zdjęć. Ekipa była zauroczona psiakiem, ale i zadziwiona, że przytrafiła im się taka grzeczna modelka. Pet Factor wygrał także pies koleżanki z biurka obok, Karen. Bobby, był zwycięzcą średniej kategorii. Jednak z tego co się dowiedziałam nawet parówki nie sprawiły, żeby ten piękny, rudowłosy, lecz niesforny psiak usiedział w miejscu. Skutkiem było niestety, zaledwie jedno udane zdjęcie, a Karen wyszła niepocieszona. Bonnie była nadzwyczajnie posłuszna. Pięknie pozowała, a w króciótkich przerwach zbierała od wszystkich małe przysmaki. Mój łakomczuszek. Po sesji miałam cały dzień dla siebie. Wróciłyśmy do domu, wyszłyśmy na ogródek i odpoczywałyśmy, ciesząc się razem chwilą wolnego, czekając, aż ówczesna druga połówka wróci do domu po całym dniu pracy.
Czy coś jeszcze pamiętam z zeszłego lata ? Chyba nie wiele. Przeleciało tak szybko, że nawet nie zdąrzyłam się zorientować. Praca, dom, zakupy, odpoczynek w weekend, czasem wypady nad morze do Formby. I nagle niespodziewanie przyszła jesień. Dopiero to zauważyłam, kiedy na sklepowych półkach pojawiły się dekoracyjne dynie na Halloween. Kocham lato i fajnie jest móc je przeżywać w pełni, ale Boże daj, żeby się już skończyło 😊 Tak jak napisałam poprzednio, każda pora roku ma w sobie coś niesamowitego. Uwielbiam je wszystkie. Ale tak chyba w stu procentach można się nim cieszyć wyjeżdżając na urlop w jakieś miłe, przyjemne miejsce. Postanowiłam, że następne wakacje spędzę w Polsce i na pewno nie siedząc w domu. Teraz jest praca, koronawirus, więc wiadomo, że urlop jest na tą chwilę nie możliwy. Ale za rok zabiorę psa i pojedziemy na Mazury lub w Bieszczady.
Najlepiej w Czerwcu, żeby było jak najmniej tłoku. Lubię ludzi, ale spokój i ciszę lubie równie bardzo. Ale co tu planować, za rok wszystko może być inaczej. Kto wie co los dla nas szykuje.
Nie ma sensu tracić życia na ustawianie planu z góry. Jak widać wszystko może się zmienić o 180 stopni w najmniej spodziewanym momencie. Wydawało się, że wszystko jest poukładne, że wiesz jak będzie wyglądać Twoja najbliższa i nawet dalsza przyszłość.
A tu nagle przyszło, niczym wichura zabierająca ze sobą wszystko.
Zostało to tylko wspomnieniem poprzedniego życia. Jeszcze nikt nie powiedział, że nie może być cudnie 😊 a może ktoś, gdzieś na Ciebie czeka i ma podobne marzenia do Twoich, może nawet takie same. Siedzę przy otwartym oknie, jest druga w nocy, pies już zasnął, a kot napawa się świeżym powietrzem. W oddali słychać grzmoty.
Już widać błyskawice. Znowu idzie burza. Za to Kocham Lato.
Tak bardzo jak Kocham Burze. Mają w sobie jakąś taką tajemniczą moc oczyszczania. I zapach ozonu kiedy wychodzisz na ogród w środku nocy, żeby pooddychać i popatrzeć w niebo.
Teraz widać już gwiazdy.
Miliony gwiazd. Piękną mamy tą Noc.
Ostatnie dni Lipca ...




Komentarze
Prześlij komentarz