Odrobina nieba
Latem, kiedy dzień szybciej wstaje i wszystko budzi się do życia jest o wiele prościej zebrać się wczesnym rankiem z łóżka i zrobić przed obowiązkami coś jeszcze dla samego siebie.
Mój poranek nie jest, aż tak skomplikowany, ale wymaga troszkę samozaparcia i przede wszystkim konsekwencji, żeby wypracować sobie swój własny poranny system.
Mój wygląda tak.
Kiedy się obudzę pierwszą rzeczą jaką robię, myję twarz zimną wodą, a potem przemywam ją nawilżającą esencją tonizującą z ogórkiem. Osobiście używam do tego kosmetyku z firmy AA, serii Go Green. Co jest bardzo ważne, jest to produkt wegański, nie zawierający mikroplastiku i 99 % składników jest naturalnych, pochodzenia z upraw organicznych.
Następnie nakładam krem, ostatnio trafiłam na bardzo fajny produkt polskiej marki Bielendy, z różową glinką i jagodami acai. Ten kosmetyk także jest wegański i naprawdę działa cuda. Nie tylko nawilża, odżywia, ale także wygładza skórę. Jestem bardzo zadowolona, postawiłam przede wszystkim na produkty ekologiczne i co najważniejsze nie testowane na zwierzętach.
To moja obietnica przed samą sobą, nigdy więcej produktów sztucznych i testowanych na zwierzakach!
Zdecydowałam, że skoro jest Lato to najodpowiedniejszy moment, żeby zadbać o swój wygląd i zdrowie. Postanowiłam nie inwestować w kosmetyki do malowania, ponieważ aktualnie prawie ich nie używam, wyjątkiem jest kiedy wychodzę do Miasta. Regeneruje i nawilżam.
W pewnej książce trafiłam na bardzo fajny przepis na domową maseczkę, zalecaną raz w tygodniu :
Gotujemy trzy łyżki ryżu, czakamy do ostygnięcia, dodajemy dwie łyżki mleka i jedną miodu. Nakładamy na oczyszczoną skórę twarzy. Zostawiamy na 20 minut. Polecam, warto.
Kiedy skończe wszystkie zabiegi pielęgnacyjne, a serio wszystko trwa ok. 10 minut 😊 karmię Kicię i wychodzę z psem na godzinny spacer. Chodzimy daleko w pole, żeby mogła się troszkę zmęczyć i wybiegać. Wczesnym rankiem jest tam naprawdę pięknie.
Patrzę w słońce, witam się z nim i uśmiecham, proszę o energię na dobry dzień.
Po powrocie ćwiczę pół godziny jogę na zdrowy kręgosłup, ponieważ doskwierają mi częste bóle i staram się z tym walczyć. I czuję efekt, ból stopniowo się zmniejsza, a dodatkowo Joga sprawia, że czuje się zrelaksowana i pozytywnie nastawiona. Wycisza i motywuje do działania.
Następnie biorę prysznic w letniej wodzie i idziemy jeść, ja i moje zwierzaki, choć kot bardzo często dostaje wcześniej, gdyż jak już wspominałam Wam, jest moim naturalnym budzikiem każdego poranka i w zależności kiedy mnie obudzi, wtedy wstajemy, czasem jest to 5, czasem 6 rano, najpóźniej 6.30 😊
W Polsce odzwyczaiłam się od długiego snu, w zasadzie nie mogę sobie na niego pozwolić jeśli chcę przed pracą zrobić coś jeszcze dla siebie i dla zwierząt. Także im wcześniej położę się do łóżka tym bardziej wypoczęta rano wstaję i choć ostatnio miewam kłopoty z zasypianiem przez wzgląd na gorące wieczory, staram się wyciszać i poczytać jeszcze parę rozdziałów książki.
Kiedy schodzę już do kuchni, pierwsze co robię piję napój z kurkumy, już wam o nim wspominałam w lutym, na początku pandemii koronawirusa.
Dla przypomnienia zostawiam poniżej przepis. Piję go już od pięciu miesięcy każdego dnia. Dlaczego go piję. Otóż znajdująca się w nim kurkumina jest mocno przecwizapalna, poprawia funkcjonowanie mózgu, obniża ryzyko chorób serca, pomaga łagodzić ból stawów, działa antybakteryjnie, pozytywnie wpływa na wątrobę oraz trzustkę, łagodzi skurcze menstruacyjne, niszczy wolne rodniki przyśpieszające procesy starzenia komórek, chroni DNA przed mutacjami, które przyśpieszają powstawanie komórek rakowych. Działa przeciw wirusowo i antybakteryjnie. Przyśpiesza proces gojenia ran. Nie wiem czy wiecie, ale Hindusi posypują nią rany. Reguluje poziom cukru we krwi. Wspomaga metabolizm. Właściwości jest cała masa i wciąż odkrywane są nowe. Kurkumę najlepiej jeść z pieprzem (piperyną) bądź olejem, gdyż nawet dwudziestokrotnie zwiększa to przyswajanie kurkuminy. Ja osobiście łyzki oleju nie zjem, dlatego do napoju dodaję szczyptę pieprzu.
Przepis :
1. Szklanka przegotowanej wody,
2. Wyciśnięty sok z połowy cytryny
3. Łyżeczka kurkumy w proszku
4. Szczypta czarnego pieprzu
5. Łyżeczka świeźego, startego imbiru
6. Łyżeczka miodu
Na początku napój smakuje dość specyficznie, no cóż powiem nawet jest nie zbyt dobre, kwaśne. Krzywię się do dzisiaj podczas picia, ale naprawdę warto, trzeba się przemóc.
Na śniadanie jem musli z suszonymi owocami i otrębami z jogurtem, czasem kiedy jest bardzo gorąco z zimnym mlekiem. Kiedyś wypijałam koktajl ze świeżych owoców i warzyw i muszę koniecznie do tego wrócić, daje energię, oczyszcza i człowiek czuje się po tym jakoś tak pozytywniej.
Nie jestem chodzącym ideałem, nie byłam, nie będę. Po trzydziestce czas pędzi nieubłaganie. Któregoś poranka obudziłam się, popatrzyłam w lustro i powiedziałam sobie. Stop. Czas wziąć życie w swoje ręce, wyglądałam na bardzo zmęczoną i przygnębioną. Od tego momentu staram się codziennie o siebie dbać, nie tylko fizycznie, ale przede wszystkim o swój dobry nastrój i o to, żeby cieszyć się najmniejszymi rzeczami, każdego dnia.
Mamy jedno życie i trzeba je przeżyć pięknie, a największym sukcesem będzie zestarzeć się z wdziękiem i godnością. Chciałabym opowiedzieć pewnego dnia swoim wnukom „Babcia miała cudowne życie, może nie zawsze wszystko się udawało, ale była szczęśliwa.”
Zdrowie i miłość to najważniejsze wartości w życiu człowieka.
Jedno bez drugiego nie funkcjonuje.
Miłość uskrzydla, a zdrowie dodaje nam wigoru i sił, żeby żyć i kochać.
I to będzie dobre zakończenie.
Dbajcie o siebie, ale przede wszystkim okazujcie sobie miłość, do siebie, do innych, do życia.
Wtedy młodość będzie trwała dłużej, a los Wam cofnie godziny na zegarze.
Przychylcie dla siebie i osób które kochacie odrobinę nieba.
Dobrej nocy i cudownego weekendu,
Wasza Fluffy Coffee.



Komentarze
Prześlij komentarz