Piątek 13-ego, krótka historia pecha.
Kochani. Mamy dzisiaj słynny Piątek 13-ego. Zaniepokojeni ? Wyczekujecie, aż przydaży wam się dzisiaj coś złego, coś niespodziewanego ? Wyglądacie nieszczęśliwych zdarzeń ? Czekacie na czarnego kota, aż przebiegnie wam drogę i pęknie wam opona w samochodzie ? Pamiętajcie, złe myśli przyciągają złe wydarzenia. Im więcej o tym myślimy, tym większe szanse na to, że naprawdę tak będzie. Myślcie pozytywnie, o samych dobrych rzeczach, uśmiechajcie się do siebie, życzcie dobrze wszystkim, których spotykacie i o których myślicie. Bądźcie spokojni i radośni, a wtedy na pewno licho do was nie przyjdzie. Macie czarnego kota w domu ? Przytulcie go mocno i czerpcie energię, którą wam przekazuje. Co ciekawe, kiedy w Polsce, tego właśnie dnia w szczególności, boimy się, że przebiegnie nam drogę, w Anglii posiadanie czarnego kota uznaje się za talizman szczęścia. Kiedy kobieta niezamężna, mieszka sama z czarnym kotem, mówi się, że zwiastuje jej to pomyślność w związkach i w znalezieniu odpowiedniego kandydata na męża. Symbol kota, jako atrybut wiedźmy, od wieków kojarzył się w Europie bardzo negatywnie, zresztą w szerokiej mierze przyczynił się do tego kościoł katolicki i oczywiście Święta Inkwizycja. W Młocie na Czarownice, słynnym Maleus Maleficarum, wiele wersetów dotyczy tego, jak podczas procesu o rzekome czarostwo, głównym zarzutem było posiadanie przez kobietę czarnego kota. Ale są na świecie kraje takie jak np. Egipt, gdzie od wieków czczono koty i kult tych zwierząt przetrwał po dzień dzisiejszy, bo to właśnie egipcjanie wierzą, że koty to ówczesne wcielenia faraonów, którzy rządzili w Starożytnym Państwie i nawet dzisiaj okazują im szczególny szacunek i uwielbienie.
![]() |
Ale co z tym dniem 13-ego. Skąd wziął się ten przesąd o pechu i nieszczęściu w tym właśnie dniu. Na pewno słyszeliście już o Templariuszach i nie raz czytaliście o nich w podręcznikach szkolnych. W dzień 13-ego października 1307 roku, w czasach mroków Średniowiecza, król Francji Filip IV, nakazał aresztować wszystkich członków Zakonu Ubogich Rycerzy Chrystusa i Świątyni Salomona, czyli Templariuszy. Historia zakonu jest tak obszerna, ciekawa, a zarazem do dzisiaj bardzo tajemnicza i nieoczywista, że powstało i wciąż powstaje wiele na ten temat publikacji, a w dalszym ciągu dowiadujemy się czegoś nowego. Nie wiem czy wiecie, ale groby rycerzy zakonu Chrystusa odkryto nawet na terenie dzisiejszych Stanów Zjednoczonych. Dlaczego król Filip IV Pękny tak bardzo ich nienawidził i dlaczego nakazał rozwiązać Zakon ? Pierwszy i najbardziej oczywisty powód, ogromne majątki, oczywiście w pierwszej kolejności skonfiskowane przez władzę. Przynajmniej te, które były oficjalne. Drugim powodem były szerokie wpływy. Król, jak i ówczesny papież Klemens V, ukartowali tą intrygę, żeby się ich pozbyć. Zakon był bardzo szanowany nie tylko w krajach Europy, ale i na dalekim Wschodzie. Jak wiadomo uczestniczył również w Krucjatach przeciwko "Innowiercom", a także w dużej mierze je sponsorował jak i ochraniał. Ale wiadomo też, że pomimo tego, iż wyprawy krzyżowe były bardzo krwawe i przynosiły ogromne straty w ludziach po obu stronach frontu, to jednak Templariusze byli w Jerozolimie bardzo szanowani. Nawet Saladyn, muzułmański, słynny władca, którego historia o odwadze i męstwie przetrwała po dzień dzisiejszy, czuł olbrzymi respekt przed Templariuszami. Nie tyle co wszyscy się ich bali, co otoczka tajemnicy wokół Zakonu i legendy jakie o nich krążyły, sprawiały, że nic nie było tak oczywiste. Dzięki wyprawom, Templariusze wzbogacili się o stokroć. Historia mówi, że odkryli coś na Ziemii Świętej. Co to było ? Do dzisiaj nie wiadomo. Różne hipotezy głoszą, że mógł być to grób samego Jezusa lub Jana Chrzciciela. Podobno charakterystyczną cechą Zakonu było oddawanie czci jakiejś głowie, stąd hipoteza odkrycia grobu Jana Chrzciciela i zabrania jego kości do Europy. Indiańskie przekazy z Ameryki Północnej mówią, że dawno, dawno temu, jeszcze przed Kolumbem, na czerwone ziemie plemion, przybyli biali ludzie, którzy czcili głowę. To wyjaśnia skąd wzięły się tam groby Templariuszy. Jak tam przybyli, z kim i w jakim celu, czy chrystianizacji czy w jakimś innym sekretnym planie, tego nie wiemy do dzisiaj, ale co wiemy, to na pewno to, że kult "głowy" wykorzystali przeciwko nim spiskowcy, wydając oficjalny dekret świadczący o rzekomej herezji Zakonu. Było to wielkie ułatwienie sprawy, w tamtych czasach nie trudno było kogoś oskarżyć o czary czy wiarę w szatana, a już z mocy Papieża, stało się to niepodważalne. W skrócie pisząc, Templariusze byli po prostu dla Władzy i Stolicy Apostolskiej bardzo niewygodni. Nie dość, że rośli w siłę, kupując coraz to nowe majątki ziemskie i inwestując w różnego rodzaju przedsięwzięcia, bogacąc się w szybszym tempie niż sam król, posiadając jakieś najwyraźniej niewygodne dla kościoła katolickiego informacje, bądź relikwie, z obrońców kościoła stali się jego największym wrogiem numer jeden. I tak o to w ten sposób, w nieszczęsny piątek 13-ego 1307 roku, większość została pojmana i zabita. W chwili palenia na stosie, słynny mistrz zakonu Jakub de Molay, miał wypowiedzieć słowa : "Papieżu Klemensie, królu Filipie, rycerzu Wilhelmie! Nim rok minie spotkamy się na Sądzie Bożym!" (Wymieniony tutaj rycerz Wilhelm de Nogaret, był ówczesnym naczelnikiem policji i szefem straży królewskiej). Jak przepowiedział, tak też się stało, papież zmarł miesiąc później, a jego ciało leżące na katafalku przed ołtarzem, zostało spalone przez piorun, który wpadł przez okno kościoła. Król Filip zmarł kilka miesięcy później, z powodu wylewu krwi do mózgu, natomiast słynny Wilhelm, za którego sprawą doszło do procesu mistrzów zakonu, morderca i sadysta, zmarł w niejasnych do końca okolicznościach 5 lat po wyroku na Jakubie de Molay. Istnieje teoria (opisana w genialnej książce pt, "Królowie Przeklęci" Maurice Druona), która mówi o tym, że został on otruty przez członków zakonu Templariuszy, którzy przeżyli "łapankę" i uciekli, a następnie powrócili, aby pomścić swoich mistrzów i braci. Nogaret był sprytny, woda, którą pił, posiłki które jadał, a nawet kąpiel, którą mu przygotowywano, była wcześniej dokładnie sprawdzana i kontrolowana. Spodziewał się, że może zostać otruty, a nawet podejrzewano, że jest podtruwany sukcesywnie małymi dawkami trucizny. W 1313 roku przyszedł czas i na niego. Teoria ta mówi, że został otruty tzw. wężem faraona, czyli knotem świec, które były nasączane trucizną, a przy których Nogaret pracował w nocy. Polecam Wam z całego serca, poczytać o Templariuszach, w różnorodnych źródłach. To jedna z najbardziej fascynujących, a zarazem najciemniejszych kart historii Wieków Średnich.
I stąd podobno przekonanie o pechowości tego właśnie dnia jako o zemście Templariuszy. Zresztą, jak się to mówi, wiara w pecha to wiara w zabobony i ludowe przesądy. Ja osobiście uważam, że w tradycjach ludowych naszych przodków, jakieś ziarenko prawdy można odnaleźć. Ale czym byłby pech, gdyby nie można było go oszukać lub odwrócić ? Zawsze trzeba myśleć pozytywnie, życzliwie i z wiarą na dobre rzeczy. Być otwartym i uśmiechniętym, wtedy nawet najczarniejszy kot będzie waszym sprzymierzeńcem.
![]() |
| Nie taki kot czarny, jak go malują. Nasza Blue. |
Wasza Fluffy Coffee.






Komentarze
Prześlij komentarz