Wishbone

Nowy Rok rozpoczął się tak intensywnie i pracowicie, że właściwie zupełnie straciłam poczucie czasu, co bardzo, ale to bardzo mnie cieszy. Niech się dzieje. A jeśli się dzieje to oznacza, że mój świat powrócił na właściwie miejsce. Zupełnie nie wiem dlaczego do tej pory nie przepadałam za Styczniem. Może dlatego, że zdawałam sobie sprawę z tego, że większość postanowień noworocznych na wstępie zostawało przekreślonych. W tym roku jest inaczej, tak jak zapowiedziałam będzie to wspaniały rok, tak, wierzę w to, zresztą widać to po samym początku. Najwyraźniej Sylwestrowe "rytuały" nie poszły na marne i jak to powiedziała moja kochana R. "Niech wszystko co złe wypali się razem z tym ogniem i niech zacznie się nowy, piękny początek". 

Jakie plany ? Żadnych. Postanowiłam nigdy już nic nie planować i stawiać sobie krótkoterminowe cele. Przynajmniej niczym się nie rozczaruje. Teraz żyję dokładnie tu i w tym momencie. Nic więcej nie ma znaczenia. Przeszłość została w przeszłości, a czuję, że przyszłość potrzebuje mnie bardziej. Jakieś Życzenia ? W zasadzie żadnych. Mam wszystko czego aktualnie potrzebuję- spokój, zdrowie, dobry nastrój, pracę, rodzinę, przyjaciół, fantastyczne zwierzęta i jestem wdzięczna za to wszystko co mam. To była bardzo ciężka, długa i mozolna lekcja, ale z pozytywnym efektem. Z Nowym Rokiem przyszła prawdziwa Zima. Śnieg, mróz, jest nareszcie jak Zimą być powinno. I chyba nareszcie zahartowałam się tym wszystkim, a długie spacery na zimnie sprawiły, że przestałam marznąć. Czuje się doskonale i próbuję jeszcze przywrócić moją dietę na właściwe tory. Ostatnio praktycznie nie było czasu na normalny posiłek, a w pracy po prostu zapominam zjeść i miałam zupełnie skurczony żołądek. Także lodówka została zaopatrzona w zielone liście, owoce, warzywa, mleka migdałowe, owsianki, jogurty i same pyszne, pożywne i zdrowe rzeczy. To nic, że w Niedzielę jest schabowy. Niech będzie :) To nie jest tak, że Nowy Rok, dlatego. Tylko po prostu mój organizm już się domagał zmian i to diametralnych, a Styczeń to po prostu idealny czas na nowy start. 

Szczęśliwa Trzydziesto-trzy latka ?

Parę miesięcy temu usłyszałam Grace Carter, która wywróżyła mi na nadchodzący rok szczęśliwą liczbę 33. Jest to bardzo ciekawa, przemiła kobieta, która mieszka na Hawajach i czyta z anielskich kart. Ja wiem, że wielu z was podchodzi do takich tematów bardzo sceptycznie, ale ja wierzę, że coś tam w tym musi być. Nie mogła wiedzieć ile skończę lat, dlatego wierzę w to, że będzie to dla mnie magiczna cyfra i wraz z moimi urodzinami, liczba 33 przyniesie mi dużo szczęścia. Do tej pory myślałam, że trzydzieści trzy lata to już prawie starość, a na pewno wiek średni. Zresztą ciągle słyszę w koło przytyki na ten temat typu "No wiesz młodsza nie będziesz", "O matko to już po herbacie, ciężko będzie Ci zajść w ciąże w tym wieku", albo "Czas na Ciebie" i tysiące pytań typu kiedy ślub, kiedy dzieci lub to, że muszę szybko sobie kogoś znaleźć. Otóż nie muszę sobie nikogo znaleźć na siłę, nie muszę mieć jeszcze dzieci i nie muszę wychodzić za mąż. Nie muszę poddawać się presji społeczeństwa i jakichkolwiek dziwnie ustalonych norm. Na tą chwilę zaczynam się czuć o wiele młodsza, zupełnie tak jak kiedyś, lekka jak piórko, spokojna i szczęśliwa, bez męża, bez domu i bez dzieci. Czyli jednak można, potwierdzam !

Kobieta Zimy
Jestem Styczniową Wodniczką, kobietą zimy, uwaga-wcale nie zimną kobietą, ale wrażliwą, uczuciową i ciepłą. Kocham w Zimie po prostu wszystko. Jest to czas, którzy duńczycy nazywają filozofią Hygge, szwedzi Lagom, a Brytyjczycy mówią na to po prostu cozy. Czyli najprościej mówiąc przytulnie. Za oknem sypie śnieg, przykrył już wszystkie dachy swoim białym puchem, a ja z psem i kotem w łóżku pod kocem, z ciepłym kakao z marshmallows, choinka nadal się świeci, zapalone świece dodają uroku, ciepła i nastroju. Brakuje tylko rozpalonego kominka i zapachu palonego drzewa. Czy może być coś piękniejszego od takiej chwili jak ta ? Zima jest magiczna, piękna i wyjątkowa. Cieszę się, że nareszcie mogę ją w pełni celebrować ponieważ nareszcie JEST. 

WISHBONE
Już starożytni Etruskowie, a potem Rzymianie wróżyli przyszłość z wyciągniętych z ptaków kości. 
Wiem to okrutne, ale tak wyglądał cały starożytny świat. Barbarzyński, okrutny, złowrogi, pełen przelanej krwi, wojen, głodu, mordowania etc. Jednak zwyczaj wróżenia z kości pozostał do dzisiaj. Od Rzymian przejęli go Brytowie, a następnie Brytyjczycy, którzy przybyli z Kolumbem do Ameryki Północnej. Każdego roku w święto dziękczynienia w USA, a w Wielkiej Brytanii przy okazji każdych świąt, podczas spożywania głównego dania jakim jest indyk, dwie osoby wyciągają kości z klatki piersiowej ptaka, tak zwany wishbone w kształcie litery V. Szczęśliwiec, który wyciągnie dłuższą część kości będzie miał zapewnione szczęście od losu przez cały rok.
Pewnego dnia zobaczyłam na YouTube filmy Elly Brown, artystki mieszkającej w Las Vegas. 
Na początku w ogóle nie wiedziałam kim ta osoba jest i po prostu oglądałam je dla dobrego humoru, ponieważ były zabawne. Okazało się, że to amerykańska modelka, piosenkarka i aktorka, która jest dość słabo znana w tej części świata. Piękny głos, fajne poczucie humoru, bardzo pozytywna osoba. Zauważyłam, że Elly się zmieniła, a na jej ustach, krtani i nodze pojawiły się wielkie blizny. Okazało się, że przeszła bardzo poważną operację twarzy, ponieważ podczas wizyty u dentysty wykryli u niej guza. Po biopsji okazało się, że jest to rak jamy ustnej. Niestety lekarze musieli usunąć część języka i fragment kości szczęki, który został zastąpiony kawałkiem kości z prawej nogi. Brown przeszła radio i chemioterapię, i niestety do końca nie odzyskała swojej sprawności. Do dzisiaj ma problemy z przeżuwaniem pokarmów co utrudnia jej przybranie na wadze i pełną zdolność wymowy. Pomimo tego, zaskakujący jest fakt, że Elly dalej cudownie śpiewa i mimo całej tragicznej sytuacji pozostała nadal tą samą wspaniałą, pełną pozytywnej energii i wyjątkową w mojej ocenie osobą. To pokazuje jak bardzo można wyjść na przeciw problemom i ograniczeniom i choćby nie wiadomo jak było źle, zawsze jest iskra nadziei. Ta osoba zupełnie mi zaimponowała i jestem pod jej ogromnym wrażeniem. Teraz, również nagrywa filmiki, tańczy, śpiewa i motywuje ludzi do walki o własne JA, bez względu na to czy to ludzie chorzy na raka, depresję czy po prostu osoby, które straciły wiarę w lepsze jutro. 


Kiedy zobaczyłam u niej naszyjnik Wishbone wiszący na pokancerowanej krtani pomyślałam, że to dobry start na nowy początek i doskonały prezent motywacyjny na moje 33 urodziny. Zamówiłam dokładnie taki sam od firmy Wishbone Fine Jewellery. Marka biżuterii jest dość znana w świecie mody i niejednokrotnie promowana przez magazyn Vouge Poland jako świetny dodatek do różnorodnych stylizacji, a naszyjnik Wishbone jest produktem flagowym firmy. Nie piszę o tym dlatego, żeby się pochwalić bo nie szczególnie zwracam uwagę na markę i metki, ale chciałabym wam tą biżuterię polecić ponieważ jest po prostu wyjątkowa i oryginalna. Co prawda mankamentem jest fakt, że dość długo czeka się na zamówienie, ale finalnie stwierdzam, że na prawdę warto. Kupowanie łańcuszków to zaś moja mała fobia, bardzo lubię je kolekcjonować i codziennie zakładać inny, w zależności od stylu ubioru lub nastroju. W prezencie urodzinowym dostałam od firmy do kompletu złotą bransoletką. 


22 Styczeń
Urodzinowy dzień był dla mnie niezwykły. Jakiś taki inny niż do tej pory. Od wczesnego ranka przychodziły do mnie od Was bardzo piękne i ciepłe życzenia. W pracy, atmosfera była tak urodzinowa, że udzieliła się dosłownie wszystkim. Poczęstunkowe ciasto wszystkim smakowało, a żarty trzymały się nas przez cały dzień. Pomimo natłoku obowiązków zapamiętam te chwile na długi czas. Życzenia spływały do mnie do kolejnej nocy, a i nie spodziewałam się, że jeszcze może mnie coś w życiu tak miło zaskoczyć. Już zapomniałam ile pozytywnej energii gdzieś tam we mnie drzemie, ktoś powiedział mi, że mam w oczach taki pozytyw, że nie mogą się mnie trzymać złe rzeczy. Z Nowym Rokiem postanowiłam tą energię z siebie uwolnić. Dobra energia, światło i ciepło, to są rzeczy, którymi chcę się z Wami dzielić, bez względu na to kim jesteście i jak ciężki przychodzi dzień. Jest to moja tarcza i moja wewnętrzna siła, która na długi czas została uśpiona, a teraz sama powoli się uwalnia, co mnie również zaskakuje, ale jestem szczęśliwa kiedy inni z tego powodu się uśmiechają. 
Życie ruszyło na sto procent, szybkim, intensywnym tempem, bez czasu na melancholijne uniesienia, bez możliwości rozpamiętywania. 


Wdzięczność
Dziękuję wszystkim, którzy tak pięknie o mnie zadbali w ten urodzinowy czas, ale też tym, którzy dbają o mnie i są przy mnie każdego dnia. Dziękuję za przepiękne życzenia, za wsparcie, za słowa otuchy, dziękuję wszystkim przyjaciołom, dalszym znajomym, fantastycznej ekipie w pracy, którą uwielbiam i bez której już sobie nie wyobrażam rozpocząć swojego dnia (szczególnie mojemu segmentowi loży szyderców, do której mam tą przyjemność należeć :)), dziękuję temu dziwnemu losowi i wielu innym, dziwnym zbiegom okoliczności, które mnie tutaj przyciągnęły i usidliły na stałe, już rozumiem dlaczego, dziękuję swojej najbliższej Rodzinie, za tyle dni zrozumienia, cierpliwości, wsparcia, ciepła i miłości, którą od was dostaje. Dziękuję tym, którzy w urodzinową noc tak miło mnie zaskoczyli swoimi niespodziewanymi wiadomościami. Dziękuję za ten uśmiech, który mam dzięki wam wszystkim na twarzy, za tą dobrą energię, którą się dzielimy, za ten błysk w oku, który powrócił. Za tę moc, która do mnie wróciła z ogromną siłą, chęcią walki i podążania za swoimi marzeniami.  
I na koniec, dziękuję Elly Brown za ogromną motywację, determinację i możliwości czerpania codziennych inspiracji i fantastycznej energii. 
Dziękuję za wszystko co mnie dobrego spotyka w tym pięknym Roku,
Dziękuję także za urocze, bardzo trafione, indywidualne prezenty, to pokazuje jak bardzo mnie znacie i dobrze wiecie co uwielbiam i kocham. 

Wspaniałego Nowego Tygodnia, 

Wasza Fluffy Coffee




Komentarze

Popularne posty